Kastynis

Marek Panek

Na finał festiwalu pokaz przyrządzania Kastynis su bulvėmis (Kastynys z kartoflami).

Tradycyjna kuchnia litewska, tak jak polska jest kuchnią ponad granicami. Śmudzini (śemajczej) zamieszkują region Północno-Zachodni i znani sś ze swego przepisu na masło z kwaśną śmietaną, pbficie doprawione kminkiem, zwane lokalnie kastinys. Kastinys ma wyborny smak. Szef Marek Panek doprawi kastynis wewług receptury z XVI wieku, dodając między innymi miety, ziela angielskiego, czosnku, maku oraz szczypioru.

Marek Panek

Szef kuchni w restauracji Hades Szeroka. Jeden z najciekawszych i jeden z najskromniejszych szefów kuchni w Lublinie. Pokorny wobec zawodu i bardzo pracowity. Specjalizuje się w polskiej kuchni. Z miłością odkrywa zapomniane smaki, wierząc, że nowoczesna kuchnia jest hołdem wzniesionym tradycji. Jego oczkiem w głowie są zupy. Eksperymentuje z tatarami. I pierogami. Kołduny i pielmieni wyskakują mu z rąk prosto do garnka. Wypieka 3 rodzaje cebularzy i odkrywa smak żydowskich bubelach. Lubi grykę i nie da sobie w kaszę naplu

Trejos Devynerios

Edward Derkacz

To będzie hit. Skosztujecie słynnej nalewki Trzy Dziewiątki, której receptura została opracowana w okresie rządów księcia Witolda w czasach Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Nalewki przenoszą nas w czasie. Zajrzyjmy do ksiąg. Były słabe i bardzo mocne (do 75% alkoholu). A gamę smaków miały niezwykle bogatą. Układając menu przyjęcia, proponowano na przykład kieliszek piołunówki na apetyt, wytrawnej morelówki do indyka, wiśniówki do pieczeni z dzika czy jelenia, tarniówki do pasztetu z zająca, kieliszek nalewki z czarnej porzeczki – do kaczki. Trunki dobierano nie tylko do potraw, ale i do sosów oraz deserów zwanych fetami – do nich podawano nalewki półsłodkie i słodkie. Orzechówką nieraz ratowano życie obżartuchom chorym z przejedzenia. Opowieści po polowaniu nie miały swojej siły wyrazu bez pucharu miodu litewskiego czy dereniówki. Również panie kieliszeczkiem nalewki babuni, a nie tylko filiżanką kawy, lubiły sobie uprzyjemniać spotkania towarzyskie

Trejos Devynerios, 999

Nazwa Trzy Dziewiątki jest synonimem liczby 27. Nalewka powstaje na 27 ziołowych składnikach. To między innymi podagrycznik, korzenny rabarbar, korzenny gencyjan, korzenny kalgan, pieprz czarny, pieprz pachnący, pieprz czerwony, imbir, gałka i płatki muszkatołowe, gałkę pomerańska, skórka pomarańczowa i cytrynowa, kora z kruszyny, cynamon, anyż gwiaździsty, nasienie czarnuszki, kardamon, żubrówka. Inne składniki ziołowe, wchodzące w skład nalewki są trzymane w tajemnicy.

Edward Derkacz

Nalewkę wedle litewskiej receptury odtworzy Edward Derkacz, jeden z najlepszych polskich twórców nalewek, który w swej posiadłości pod Lublinem odtworzył pracownię alchemiczną i zajmuje się rekonstrukcją dawnych przepisów. Derkacz jest na codzień właścicielem Hotelu Korona.

Koldūnai sultinys

Ireneusz Michaluk

To malutkie pierożki nadziewane siekanym mięsem. Zajadał się nimi Jagiełło, uwielbiał Czesław Miłosz. W kołdunach najlepszy jest sok, który tryska w buzi po przegryzieniu kołduna. Na pokazie kulinarnym Ireneusza Michaluka nauczymy się robić postne kołduny litewskie z grzybami w rosole na smardzach.

W charakterystyce Tatarów z Suwalszczyzny Aleksandra Osipowicza z 1868 r. znajdujemy opis najbardziej rozpowszechnionej potrawy: Podczas zebrań fetują się między innymi narodowym przysmakiem, którymi są pierożki z mięsa skrobanego nożem z tłuszczem baranim, pieprzem i cebulą w cieście zwijane, znane i w Warszawie pod nazwiskiem kołdunów litewskich, a tu właściwiej nazywane tatarskimi. Dobre kołduny smakują wyśmienicie, lecz trzeba je umieć sporządza, acz na pozór jest to jadło nader proste. Spożywa się je łyżką, a sztuka na tem należy, żeby kołdun mógł się cały od razu zmieścić w ustach, bez uszkodzenia ciasta i wytoczenia zeń soku, który właśnie jest delicją amatorów”.

Zajrzyjmy do książki kucharskiej z 1935 roku.

Wziąć kilo zrazowego mięsa, 40 deka łoju. Mięso uskroba, rozetrzeć na masę, łój drobniutko w kostki pokraja, wsypać soli, pieprzu, trochę majeranku, dużo utartej cebuli, poprzednio sparzonej gotującą wodą, wlać parę łyżek wody, wymieszać dobrze i niech tak poleży parę minut. Mięso tylko raz umyte w zimnej wodzie, a nie moczone, bo przez to rosół traci na tęgości, kładzie się w garnek, nalewa zimną miękką wodą, soli, lecz nie zanadto, gdyż przesolony rosół jest niesmaczny, gotuje na wolnym ogniu, szumując, dopóki szumowiny nie przestaną się pokazywa. Następnie, odstawia się od ognia, zalewa łyżką zimnej wody, a tłustość, zwana pozłotą, oddzieli się natychmiast i pokaże na wierzchu. Dodaje się potem 3 korzonki pietruszki, dwie marchewki, l mały seler, trochę pora, kalarepy, sparzonej poprzednio włoskiej kapusty i kalafior. Można też wrzucić po kilka ziarnek czarnego i angielskiego pieprzu, lecz bardzo mało, by nie popsuć smaku rosołu

Ireneusz Michaluk

Pochodzi z małej miejscowości Czeberaki pod Parczewem. Po latach studenckich rozpoczął pracę w kilku małych restauracyjkach. Dalej dwa większe przystanki: Ostro i Hades (ukłony w stronę Marka i pani Eli Cwalinowej, od których się sporo nauczyłem). Dziś szefuje w restauracji Bombardino. Filozofia gotowania? Przede wszystkim ma być prosto i smacznie, ale w nowoczesnym wydaniu. Klasycznie, ale z elementem zaskoczenia. Kocha kuchnię Toskanii, inspiracji szuka w polskiej kuchni przedwojennej. Uwielbia zupy i rosoły.

Alaus sriuba

Jean Bos

To będzie hit. Jean Bos, król wśród kucharzy, kucharz królów przyrządzi Alaus sriuba Wielkiego Księcia Litewskiego i Króla Polski. Czyli faramuszkę po litewsku. To będzie polska premiera królewskie zupy.

Zaczęło się od piwa

Najstarsze polskie piwo było lekkie, jasne i bardzo musujące. Pito je z upodobaniem jak wodę mineralną. Piwo warzono w domu dla swoich potrzeb.
W jednej z najstarszych polskich pieśni ludowych zapisano: Żebyś ty chmielu na tyczki nie lazł, nie robiłbyś ty z dzieweczek niewiast. Nic dziwnego, że pożywne polewki z piwa, spożywane na śniadanie robiły furorę.

Piwo na śniadanie

Z takich śniadaniowych przysmaków narodziła się najstarsza zupa na Lubelszczyźnie, zwana gramatką, albo faramuszką. Sławił ją w Lublinie Szymon Szymonowic
Nic dziwnego, skoro uroki piwa sławił sam papież Klemens VIII, który przebywając w Polsce zasmakował w piwie i gdy zaniemógł jako papież wołał o Pivo di Varca.

Zupy z piwa zaprawiano śmietaną i żółtkami, dodawano twaróg w kostkach, a nawet skwarki ze słoniny. Ale król Zygmunt August sera nie lubił. Kazał sobie gotować faramuszkę ze specjalnie spreparowaną kaszą gryczaną.

Jean Bos

Jest twórcą Akademii Kuchni Molekularnej w Polsce. Przez lata był nadwornym kucharzem króla Belgii. Należy do najwybitniejszych szefów kuchni w Europie.

Kaligrafia i medytacja

Arkadiusz Adamczuk

Rozmowa z Arkadiuszem Adamczukiem rozpoczyna festiwal. Zaczynamy od kaligrafii. Kaligrafii, która może być medytacją, wyciszeniem i skupieniem. Potrafi odprężyć i wyciszy. I jest to zdrowe wyciszenie. Kaligrafia jest także dobrym sposobem na codzienną medytację.

Będziemy rozmawiać o tym, że kaligrafia może być także ceremonią. Tak, jak japońska ceremonia picia herbaty. Także o tym, że praktykowanie kaligrafii może być drogą do codziennej uważności.

Mało osób wie, że praktyka kaligrafii wpływa na na postawę, oddychanie i koncentrację. Wyrabia cierpliwość, której tak bardzo potrzebujemy. Pozwala panować nad ciałem.

Kaligrafia daje spokój – mówi Arkadiusz Adamczuk. Ten spokój wzmacnia kreatywność. I porządkuje rytm naszego życia.

dr Arkadiusz Adamczuk

Kustosz dyplomowany w Oddziale Zbiorów Specjalnych Biblioteki Uniwersyteckiej KUL. Jego wielką pasją jest kaligrafia. Oraz ilustracja książkowa I szlak pielgrzymkowy do Santiago de Compostela i wszystko co się z nim wiąże. – Moje Camino odbyłem w dniach 2 – 25 lipca 2007 roku idąc pieszo od Puente la Reina do Santiago (ok. 670 km) – mówi bohater pierwszego spotkania.

Analogowy detoks

Piotr Marek

I tak to zajęcie przerodziło się w moją wielką pasję. Fotografia jest dla mnie formą medytacji.
Uwielbiam czarno-białą fotografię. Zwłaszcza w portretach i ogólnie w fotografii ludzi. Medytacja za pomocą fotografii analogowej może być otwarciem drzwi do mądrości.

Fotografia analogowa pozwala widzieć rzeczy takimi, jakie są. Bez upiększeń. Pozwala doświadczyć pewnej klarowności świata i taką da
.

Praktykowanie fotografii analogowej uczy umiaru, wstrzemięźliwości, pozwala osiągnąć stan skupienia.

Inspiracje

Zwykło się uważać za cud chodzenie po powierzchni wody czy unoszenie się w powietrzu, ale myślę, że prawdziwym cudem jest chodzenie po ziemi. Każdego dnia uczestniczymy w cudzie, z którego nawet nie zdajemy sobie sprawy: niebieskie niebo, białe chmury, zielone liście, ciekawskie oczy dziecka – nasze własne oczy. Wszystko jest cudem.
(Thích Nhất Hạnh – Cud uważności. Prosty podręcznik medytacji)

Piotr Marek

Miłośnik aparatów Leica i fotografii instant. Na codzień pracownik Leica Store Warszawa. Prowadzi warsztaty z Polaroidem. – Od czego zacząć opowiadanie niesamowitej historii Polaroida? Od losów wizjonerskiego założyciela Edwina Landa, czy od tego jak Polaroid wpłynął na kulturę wizualną? Od prezentacji ponad 250 jego różnych modeli, czy od omówienia dziedzin takich jak erotyka, antropologia, moda i sztuka, w których Polaroid znalazł swoje zastosowanie? A może wypadałoby zacząć od fotografów, Andy’ego Warhola, Arakiego, Ansela Adamsa i Chucka Closea? Dróg do tej wspaniałej opowieści można odnaleźć wiele, a podczas warsztatów będziemy mogli wytyczyć też własną. Poznamy słynną magię, dzięki której od podjęcia decyzji o zrobieniu zdjęcia do jego powstania mija tylko kilka minut. Zobaczymy co jeszcze można odkry
, zrobić z gotowym już zdjęciem. Nie przy pomocy programów, ale pomysłów, własnych rąk oraz odrobinie mało znanej wiedzy o tej tak niegdyś popularnej technologii. Polaroid to magia… odkryjmy jej trochę wspólnie.

Odnajdywanie drogi

Krzysztof Modras OP

Z dominikaninem, egzorcystą archidiecezji lubelskiej, przeorem klasztoru Dominikanów w Lublinie porozmawiamy o sztuce rezygnacji. Oraz o odnajdywaniu drogi we współczesnym świecie. Jak uwolnić się od cyfrowego uzależnienia? Zrezygnować z nieustannej obecności w mediach społecznościowych.

Digital detox, czyli cyfrowy detoks to coraz popularniejsza metoda odzyskiwania kontroli nad nowymi technologiami. Taki odpoczynek od komórki, iPada czy laptopa procentuje wiedzą, co możemy zyska
. W świecie owładniętym nowymi technologiami pojawia się nowy trend – technologiczny detoks. Coraz więcej osób decyduje się przejść w stan offline.

Krzysztof Modras OP

Stopnie naukowe: licencjat z teologii i nauk patrystycznych (Uniwersytet Laterański – Instytut Augustinianum, 1991), doktorat z teologii i nauk patrystycznych (z języka koptyjskiego), (Uniwersytet Laterański – Instytut Augustinianum, 1994); profesor nadzwyczajny École biblique w Jerozolimie (2003).

Dyscypliny badawcze: religioznawstwo (szczególnie islam) i język arabski.

Projekty badawcze: objawienie koraniczne.

Obecnie pełnione funkcje: adiunkt w Katedrze Dialogu Kultur i Religii – Kulturoznawstwo – KUL w Lublinie.

Znajomość języków: łaciński (dobra), grecki (dobra), egipski hieroglificzny (dobra), koptyjski (zaawansowana), hebrajski biblijny (podstawowa), włoski (zaawansowana), francuski (zaawansowana), angielski (dobra), arabski literacki (zaawansowana) i dialekt palestyński (podstawowa), hebrajski współczesny (podstawowa).

Cyfrowy odwyk

Jacek Szast

Jeden z najbardziej znanych psychoterapeutów w Lublinie i Polsce. Zna się na rzeczy. Rok temu dostał huragan braw. Na specjalne życzenie publiczności rozmowa z Jackiem Szastem na bis. Zależność od mediów społecznościowych jest nałogiem. W ciężkich przypadkach potrzebny jest odwyk.

45 minut psychoterapii z Szastem to bezcenna sprawa. Weź się wyłącz! Potrafi mówić mocno. Wali prawdą po oczach. Prawda boli.

Dr Larry Rossen w książce „iDisorder: Understanding Our Obsession with Technology and Overcoming Its Hold on Us” podsumowuje wyniki badań na temat wpływu postępującej cyfryzacji współczesnego świata. Wnioski niepokoją. Ciągłe używanie nowinek technologicznych może przeprogramować ludzki mózg, który nie będzie on w stanie zapamiętać prostych faktów. Mózg uwierzył, że są one w zasięgu klawiatury i wyszukiwarki Google.

Inspiracje od Szasta

Polacy są bardziej narażeni na zgubne działanie stresu niż mieszkańcy innych krajów Europy czy świata. Naszą polską specjalnością jest czarnowidztwo. Przeczytaj poniższe punkty i wykreśl je z swojego umysłu, emocji i uczu
:
jesteśmy skażeni czarnowidztwem.
jako nieoprawni romantycy wciąż cierpieliśmy ponad miarę
w czasach PRL nie wypadało przyznawać się do powodzenia czy sukcesu
jeśli wówczas przypadło nasze dzieciństwo, to wciąż wierzymy, że skoro to co spotkało rodziców i nas było bolesne i przykre, to nic lepszego nas w życiu nie spotka
podświadomie oczekujemy tego samego
boimy się rozczarowań i na zapas myślimy źle
wierzymy, że skoro w życiu nie otrzymywaliśmy i nie otrzymujemy miłości, to taki już nasz los, żeby otrzymywać kopniaki.

Na nic zmiana diety, jeśli nie nauczysz się panować nad stresem. Ponieważ długotrwały stres prowadzi do trwałego podwyższenia ciśnienia krwi. Stresu w pracy nie unikniesz, więc musisz nauczyć się nad nim panowa
. – Znajdź sobie ustronne miejsce. Lub wyjdź na kilkuminutowy spacer. Skoncentruj się na okolicach swoje serca. Oddychaj głęboko i miarowo. Wyobraź sobie, że wyrzucasz z siebie negatywne emocje. Mija złość. Chodzi o to, żeby z pogodą przyjmowac to, co niesie życie.

Mam wielki szacunek do wschodnich systemów filozoficznych. I medycyny tradycyjnej opartej o te systemy. Na przykład do medycyny tybetańskiej. Nauczanie medycyny w klasztorach stało na wysokim poziomie. Wiedza lamów była bardzo ceniona. Oni sami posiadali wiele naturalnych sposobów na regenerowanie sił starych ludzi.
Medycyna Wschodu nie dzieli ciała ludzkiego na poszczególne organy. Unika chemii. Traktuje człowieka całościowo. Próbuje go zrozumie
. Choroba jest utratą harmonii. Lekarz robi wszystko, żeby harmonię przywróci
. Nic dziwnego, że coraz więcej ludzi na świecie wybiera medycynę naturalną. A w najlepszych europejskich klinikach są oddziały, gdzie leczy się wyłącznie naturalnymi metodami.

Jacek Szast

Psychoterapeuta z Centrum Pomocy Psychologicznej w Lublinie

Ukończył psychologię na UMCS w Lublinie ze specjalizacją kliniczną. Ma ponad 30 lat doświadczenia w pracy psychoterapeutycznej. Współzałożyciel CPPIP. W latach 90- tych był kierownikiem Ośrodka Higieny Psychicznej przy PSZOZ w Lublinie.  Przez wszystkie lata pracy zawodowej wzbogaca swoją wiedzę w zakresie diagnozy i różnych koncepcji pracy terapeutycznej i uczestnicząc w wielu warsztatach i szkoleniach. Uczył się m.in w Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie, w Instytucie Ericksonowskim w Łodzi, ukończył kurs terapii Hellingerowskiej dotyczący ustawień rodzinnych i organizacyjnych. W swojej praktyce terapeutycznej korzysta z różnych koncepcji teoretycznych m in. Gestalt, ustawień systemowych wg. B.Hellingera, bioenergetyki A.Lowena. Jeżeli chodzi o diagnozę kliniczną  to najbliższa jest mu koncepcja psychodynamiczną. Jeżeli chodzi zaś o koncepcję pracy z człowiekiem nad jego problemami to w ostatnich latach najbliższa jest mu koncepcja pracy w nurcie psychologii humanistycznej i poznawczej. Pracuje z osobami dorosłymi, prowadzi terapię indywidualną , grupy terapeutyczne i weekendowe warsztaty tematyczne.

Praca i etos

ks. Grzegorz Brudny

Jest skromny. Skupiony. Uważny. Będziemy rozmawiać o protestanckim etosie pracy. O poświęceniu. O umiejętności rezygnacji. Także z mediów społecznościowych.

Europejski zespół naukowców pracujących pod kierunkiem Uniwersytetu w Warwick w Wlk. Brytanii stwierdził, że “protestancki etos pracy” który wyłonił się w XIX w. mógł pomóc w większym napędzaniu gospodarek Europy Północnej.

Praca i rezygnacja

Ciężka praca, która jest czynnością na chwałę Boga,
Dążenie do nieustannego powiększania majątku (kapitału), czyli moralny nakaz dążenia do bogactwa,
Majątek (bogactwo) nie powinny być konsumowane – ascetyczny styl życia i związana z nim Redukcja wydatków pieniężnych do niezbędnego minimum,
Zachowania ułatwiające zaufanie w kontaktach gospodarczych, takich jak: pracowitość, rzetelność, dotrzymywanie zobowiązań, uczciwość w transakcjach handlowych.

Ks. Grzegorz Brudny

Jestem proboszczem-administratorem Parafii Ewangelicko-Augsburskiej św. Trójcy w Lublinie. Moje hobby to gra na gitarze elektrycznej, sporty zespołowe. Lublin jest pięknym zielonym miastem. Jego architektura wiele zawdzięcza ewangelikom-przemysłowcom mieszkającym tu w XX wieku i budującym zakłady przemysłowe, kamienice, szpitale, szkoły. To ma dla mnie znaczenie, że ewangelicy odcisnęli w Lublinie swoje dobre i pozytywne piętno.

Detoks i natura

Agnieszka Litwińczuk, Barbara Chwesiuk

Detoks z naturą z dwóch punktów widzenia. Z perspektywy specjalisty farmakognozji i z perspektywy biznesu. Dwie bohaterki, dwie osobowości, jak dysputa dwóch ambon.

Agnieszka Litwińczuk pracuje na Uniwersytecie Medycznym. Jej królestwo to Katedra i Zakład Farmakognozji z Pracownią Roślin Leczniczych. Bada związki lecznicze zawarte w ziołach. Będziemy rozmawia, jak zioła wyciszają. Czy zwiększają koncentrację i uważność.

Zacznijmy od melisy. To roślina o właściwościach uspokajających, stosowana w wyczerpaniu nerwowym i bezsenności. Melisa ma bardzo bogaty skład polifenolowy. Po pierwsze: melisa wspomoże nam trawienie. Po drugie: działa na wirusa opryszczki. Nie są nam potrzebne żadne preparaty, wystarczy zaparzyć sobie herbatkę z dwóch torebek melisy w pół szklanki wody i przykładać na chore miejsce – mówi Agnieszka od ziół.

Barbara Chwesiuk jest projektantką mody, dyrektorem zarządzającym firmy Bielcon, właścicielką Pałacu w Cieleśnicy, który uratowała do zagłady. To tam znajduje czas i miejsce na medytację. Jest organizatorem Święta Ziół w Pratulinie i Cieleśnicy. W planach otwarcie w Cieleśnicy warsztatów „Cyfrowy detoks”.

Dr hab. n. farm. Agnieszka Ludwiczuk

Adiunkt w Katedrze i Zakładzie Farmakognozji z Pracownią Roślin Leczniczych UM w Lublinie. Absolwentka chemii UMCS w Lublinie. Specjalność: farmakognozja, analiza fitochemiczna. Zajmuje się badaniem składu chemicznego ziół oraz badaniem aktywności biologicznej ziół i ich składników. Pasjonuje się wątrobowcami, jedną z najmniej znanych grup roślin z gromady mszaków

Barbara Chwesiuk

Projektuje stroje wizytowe, biurowe i ubrania na co dzień. Jej ubrania noszą kobiety z całej Polski. Przez 25 lat Bialcon z małej rodzinnej firmy stał się przedsiębiorstwem, zatrudniającym ponad 300 pracowników. Firma ma ponad 70 salonów firmowych w kraju i przychody na poziomie 30 mln zł. Twórcą firmy, jej prezesem i główną projektantką jest Barbara Chwesiuk.

Vėdarai

Agnieszka Filiks

Wielki litewski przysmak w wersji wege, który przywołuje wspomnienia.

Głównym składnikiem kiszki ziemniaczanej są drobno starte na tarce i lekko odsączone surowe ziemniaki obrane ze skórki, do których dodaje się pokrojony w kostkę wędzony boczek i posiekaną cebulę, które zostały uprzednio przyrumienione na patelni. Agnieszka doda grzybów, skwarki zastąpi cebulą usmażoną na oleju rzepakowym.

Agnieszka Filiks

Kiedy w 2001 roku gotowała dla prezydentów Kuczmy i Kwaśniewskiego w Kazimierzu Dolnym, ani nie przypuszczała, że w 2017 roku otworzy w Nałęczowie rodzinną restaurację i hotel. A na łamach prestiżowego „The Huffington Post” Fabio Parasecoli, jeden z najsłynniejszych historyków jedzenia, napisze o jej wielkim talencie.

Dziś jest szefem kuchni i właścicielką. Willi Filiks w Nałęczowie. Gotuje sezonowo, z pasją, uzywa dużo ziół i kwiatów jadalnych.

Obuolių sūris

Małgorzata i Tomasz Solisowie

Ser jabłeczny ze śliwkami suszonymi i z orzechami gotowy. Co to takiego? To litewski przysmak. Wielki przysmak. Ponieważ jesteśmy w oktawie 450 rocznicy podpisania Unii Lubelskiej, tematem 6 pokazów będzie kuchnia litewska. Wyrób sera zaprezentują i zaproszą na jabłkowy poczęstunek Małgorzata i Tomasz Solisowie z firmy Frux-Solis w Mikołajówce.

Zaczynamy od jabłka, które staje się symbolem kuchni lubelskiej. Jabłka były wielkim przysmakiem królowej Jadwigi, król Jagiełło jabłek nie znosił, uwielbiał za to gruszki. Jabłka i gruszki to specjalność Ziemi Kraśnickiej.

Ser jabłkowy (ser jabłeczny (lit. obuolių sūris)

W kuchni litewskiej i polskiej, rodzaj słodkiego przetworu z jabłek. Wbrew nazwie nie ma nic wspólnego z serem – produktem mleczarskim: nazwy używa się ze względu na podobieństwa procesu wykonania i końcowego kształtu obu tych produktów. Ser jabłkowy przygotowuje się poprzez smażenie przecieru jabłkowego z cukrem lub miodem.

Jako dodatki smakowe i zapachowe wykorzystuje się bakalie (np. suchą, utartą lub kandyzowaną skórkę pomarańczową, migdały), orzechy oraz przyprawy korzenne (np. cynamon, kardamon, goździki, ziele angielskie, gałkę muszkatołową)].

Sery jabłeczne cenione były dawniej ze względu na dużą wartość odżywczą i długi okres zdatności do spożycia. Przechowywano je nawet przez wiele miesięcy w postaci dobrze wysuszonych i obtoczonych w cukrze kostek. Na Litwie podawane są z gorzką herbatą, kawą lub winem.

Frux Solis

Nasze gospodarstwo znajduje się w lubelskim rejonie sadowniczym, w powiecie kraśnickim. Pierwszy sad w Mikołajówce założył Paweł Solis w 1880r. Wzorem naszych przodków postanowiliśmy kontynuować tradycję sadowniczą i przetwórczą w gospodarstwie. FRUX SOLIS (łac.) OWOCE SŁOŃCA oferuje Państwu produkty tradycyjne i naturalne, zrobione z owoców z własnego gospodarstwa stosującego dobrą praktykę sadowniczą. Oferujemy sprzedaż:
świeżych owoców i warzyw, produktów tradycyjnych wpisanych na Listę Produktów Tradycyjnych woj. lubelskiego, naturalnego soku jabłkowego, marynat owocowych, konfitur, powideł, dżemów
Ponadto: doradztwo w uprawie drzew i krzewów i relaks przy zrywaniu owoców.

Honorowy patronat Slow Food Polska nad Post Festiwalem

Idea Slow to sprzeciw przeciw zapędzeniu współczesnego świata. Uczestniczą w nim nie tylko żywieniowcy, ale też politycy, dziennikarze, naukowcy i publicyści. Symbolem ruchu Slow jest ślimak – istota powolna, zupełnie niepasująca do współczesnego świata. Slow Food Polska reprezentuje dr Jacek Szklarek, prezes i założyciel polskiego Slow Foodu i jego przewodniczący w Europie Środkowej. Filozof, teolog i doktor komunikacji społecznej. Pracował na McLuhan Centre in Culture and Technology w Toronto oraz Uniwersytecie Jagiellońskim.  Siedem lat studiował dziennikarstwo we Włoszech, gdzie po raz pierwszy zetknął się z ruchem Slow Food. Międzynarodowy juror olejów i oliwy. Znawca włoskich win i serów owczych z całego świata. Ma siedmioosobową rodzinę i mieszka pod Ojcowem w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

Pieśni lasu

UrKa Wonsowska

Zakochanie to piękny stan – motyle w brzuchu, lukier i miód, wszystko zachwyca, wszystko jest nowe i chce się chcie. My jednakowoż życzymy Wam Miłości – żeby Wam do kochanych osób nie zarosła ścieżka, żeby Wam się chciało ją na nowo wydeptywać każdego dnia. A jeśli zauważycie wielkie chaszcze, które się wzięły nie wiadomo skąd – łapcie za narzędzia i nie wahajcie się przedzierać przez gąszcz do tych, których kochacie. …

bo Miłość nie jest nam dana raz na zawsze… Dobrego Dnia!

Nadszedł czas! Niech sobie "Stare Kobiety" płyną po morzach i oceanach internetu 🛶 Słowa, muzyka i głos ludzki – UrKa Wonsowska, wszelkie inne odgłosy oraz aranż – Michał Iwanek. Z tego miejsca, w którym jestem (czyli z szarej sofy na ulicy Konwaliowej) chciałabym bardzo serdecznie podziękować Michałowi za czas, inspirację i wrażliwość, studio nagrań oraz za zrobienie dziury w ścianie. Polecam słuchać na słuchawkach : )I wiecie to na pewno – ale Wons powiedział, żeby zachęcić – można udostępniać, polubiać, słuchać, nucić, włączać i wyłączać.Aha! Foto – Piotr Chlipalski (bardzo dawno temu, za górami, za lasami ; )

Opublikowany przez UrKa Wonsowska Czwartek, 6 grudnia 2018

Fascynuje ją głos ludzki w każdej postaci: stałej, ciekłej i lotnej

UrKa

Lubelska wokalistka, autorka tekstów, współzałożycielka trzyosobowej grupy artystycznej Kobiety Których Nie Ma. Nie nazywa siebie kompozytorką. Jest raczej “łapaczką melodii”, które ją nawiedzają w najmniej oczekiwanych momentach. Fascynuje ją głos ludzki w każdej postaci: stałej, ciekłej i lotnej. Swoich słuchaczy zabiera w podróż, ale jak sama mówi – brak jej orientacji w terenie. I może dlatego dociera do miejsc dawno zapomnianych.

Obecnie pracuje nad swoją pierwszą płytą “Pieśń lasu”, która ukaże się w maju b.r. W tych działaniach wspiera ją pianista i aranżer Michał Iwanek. Podczas koncertu wykona przedpremierowo kilka utworów.

Projekt Kobiety, Których Nie Ma

Byłyśmy na życiowych zakrętach…Kiedy w październikowy wieczór 2017 roku spotkałyśmy się w pewnej lubelskiej czytelnio-kawiarni. Każda z nas potrzebowała zmiany; wszystkie wiedziałyśmy, że chcemy zrobić coś razem. My, czyli…

Właścicielka Butów (Marzena Lamch-Łoniewska) – obsesyjna kolekcjonerka szali, w związku z czym często jest w… szale (powiedzmy, że bywa on twórczy). Amerykańscy naukowcy stwierdzili, że najpierw był jej wybuch śmiechu, a dopiero potem Wielki Wybuch.
Jej mocne strony: dystans i abstrakcyjne poczucie humoru.
Jej słabe strony: dystans i abstrakcyjne poczucie humoru.

Posiadaczka Skarpet (Justyna Kociuba) – ma skarpety na każdą zmianę (pierwszą, drugą i trzecią, a nawet na zmianę pogody). Bez niej Kobiety Których Nie Ma zginęłyby z głodu – jest jedyną osobą, która w twórczym szale pamięta o tym, że czasem trzeba coś zjeść. Lubi wszystko przestawia, dlatego bierze udział w tym przestawieniu. I nic na siłę.

Miłośniczka Bosych Stóp (Urszula Kasprzak-Wąsowska) – maniakalnie kupuje lakiery do paznokci. Nie musi ich potem używać – ważne, że ma. W zespole pełni funkcję Kronikarki – Literatki (takiej małej szklanki). Imponują jej osoby wyższe od niej – czyli coś koło 93,5% osobników dorosłych. Koleżanki cenią w niej bardzo wiele rzeczy (Posiadaczka Skarpet nie potrafi tego nazwa, a Właścicielka Butów nie pamięta).

Na tamtym spotkaniu pojawił się pomysł, który po niedługim czasie przybrał realny kształt – spektaklu, opartego na piosenkach Agnieszki Osieckiej; spektaklu, będącego podróżą do wnętrza kobiety, do jej głowy i serca… Jedna z piosenek stała się dla nas szczególnie ważna – od niej wziął się tytuł przedstawienia i jednocześnie nasza nazwa. Tak powstałyśmy – Kobiety Których Nie Ma.

Sepia

Monika Kowalczyk

Myślałam sobie, że gdybym w tragicznym wypadku miała stracić wzrok lub słuch, wolałabym stracić wzrok, by móc słyszeć i czuć muzykę. To dla mnie przestrzeń ludzkiej wrażliwości i emocji. Nie jestem teoretykiem muzyki, nie potrafię pojmować jej umysłem. Muzyka jest też przestrzenią nieogarniętą, tajemniczą i to jest bardzo pociągające.

Monika Kowalczyk

Urodzona w Lublinie songwriterka, wokalistka, autorka tekstów, aktorka. Laureatka m.in. Grechuta Festival. 24.04.2017r. premierę miała jej debiutancka płyta (EP), którą artystka wydała własnym sumptem z pomocą znajomych i rodziny. Koncertuje w całej Polsce (do tej pory wielokrotnie w Lublinie oraz m.in. w Łodzi, Warszawie, Gdyni).

Sepia

Patrzysz na stare zdjęcia
szukasz w swojej pamięci
tego co zdaje się nieprawdziwe
oglądasz też stare filmy
wszystko na nich tak inne,
że aż zdaje się już niemożliwe
karmisz swoje wspomnienia
z dziecięcych lat
nie uwierzysz, że tak prosty mógł być wtedy Twój świat
patrzysz na stare zdjęcia
jak dobrze było w objęciach
tego kogo Ci dawno zabrał czas

Było lepiej kiedyś tam,
a może i będzie jeszcze lepiej nam
i tylko się mała tworzy rysa
pada cień, pada cień,
że najgorszy często staje się dzisiejszy dzień

Patrzysz na stare zdjęcia
zastygłe jak kamień ujęcia
każą Ci patrzeć w przeszłości twarz,
co widzisz tam?
czyste serca i myśli
by dobre pragnienia ziści

uśmiech szczery i maniery, kto to zabrał nam?

Było lepiej kiedyś tam,
a może i będzie jeszcze lepiej nam
i tylko się mała tworzy rysa
pada cień, pada cień,
że najgorszy często staje się dzisiejszy dzień

Co było, nie wróci się już
cho
byś bardzo chciał,
a dzisiaj jest jedynie tym, co naprawdę masz i będziesz miał

Co było, nie wróci się już
cho
byś bardzo chciał,
a dzisiaj jest jedynie tym, co naprawdę masz

Było lepiej kiedyś tam,
a może i będzie jeszcze lepiej nam
i tylko się mała tworzy rysa
pada cień, pada cień,
że najgorszy często staje się dzisiejszy dzień

Pieśni krwi

Paweł Grochocki

Na koncercie usłyszymy utwory z najnowszej płyty „Minimal Blood”. Projekt „Minimal Blood” (Pieśni krwi) wyrósł z fascynacji tradycyjnymi polskimi balladami i pieśniami dziadowskimi, opowiadającymi o losach i zbrodniach kobiet.

Hipnotyzujący, narracyjny charakter pieśni został wzmocniony poprzez sięgnięcie w warstwie instrumentalnej do stylistyki minimalistycznej. Minimalizm, operujący krótkimi, nakładającymi się na siebie, wielokrotnie powtarzanymi motywami jest oryginalną ramą dla tych mantrowych w charakterze i niekiedy mrocznych a zwykle tragicznych opowieści.

Paweł Grochocki

Zajmuje się stylem śpiewu męskiego i folklorem religijnym, obrzędami i pieśniami pogrzebowymi. Uczy się od wiejskich śpiewaków, prowadzi badania terenowe i warsztaty śpiewu. W 2017 roku jako duet Grochocki_Odorowicz zdobył Grand Prix XX Festiwalu Polskiego Radia „Nowa Tradycja”.

Hagiografia

Lidia Anna Biały

Rok temu zaśpiewała Pieśń o Dorocie. Publiczność nie kryła zachwytu. Teraz zaśpiewa kilka pieśni hagiograficznych. Niezwykła uroda, mocny głos i talent gry na wielu instrumentach. Od suki biłgorajskiej, przez skrzypce po sarangi – instrument strunowy pochodzenia arabskiego.

Skupienie, pokora, śpiew białym głosem. Na koncercie w ubiegłym roku ktoś szepnął: Kosmos. Potwierdzamy. Kosmos.

Lidia Anna Biały

Etnomuzykolog, multiinstrumentalistka (skrzypce, suka biłgorajska, sarangi, kemanche, gadułka). Doktorantka w Katedrze Etnomuzykologii i Hymnologii KUL. W zakres jej zainteresowań badawczych wchodzą: kultury muzyczne świata, zwłaszcza Iran i Indie, ludowe techniki gry skrzypcowej w Polsce oraz techniki śpiewu tradycyjnego, a także hagiografia w muzyce tradycyjnej.

Wielokrotnie nagradzana czołowymi miejscami na festiwalach muzyki tradycyjnej (np FKiŚL w Kazimierzu czy Sabałowe Bajania w Bukowinie Tatrzańskiej).

Koncertuje w Polsce i za granicą. Prezentowała się na Antenie TVP czy Polskiego Radia. Jest jednym z artystów biorących udział w nagraniu ścieżki dźwiękowej do spektakli teatralnych czy dzieł filmowych nagradzanych na światowych festiwalach, m.in „Zimna Wojna” w reż. Pawła Pawlikowskiego. Autorka krótkometrażowych filmów dokumentalnych dotyczących polskiej muzyki tradycyjnej.

Płaczcie Anieli

Paweł Warowny & Zespół Śpiewaczy Kawęczyn

Zespół Śpiewaczy Kawęczyn to fenomen, objawienie sceny polskiej muzyki tradycyjnej. Szturmem podbija serca publiczności oraz jurorów. Jest to zespół pokoleniowy, gdzie na jednej scenie występują mamy z córkami. Są kontynuatorkami bogatych tradycja śpiewaczych swojej miejscowości, do niedawna jeszcze żywych.

Na czele zespołu stoi charyzmatyczny śpiewak Paweł Warowny. Folklorysta, Kulturoznawca, regionalista, instruktor tańca ludowego. Pasjonat tradycyjnej kultury swojego regionu. Zrekonstruował rycki strój ludowy. Człowiek Maszyna.

Zespół powstał w 2016 roku przy Stowarzyszeniu Rozwoju Wsi Kawęczyn, a jego
instruktorem od początku jest Paweł Warowny. Swój repertuar zespół buduje spotykając się z
najstarszymi mieszkańcami Kawęczyna oraz wykorzystując wiedzę instruktora.
Zespół reprezentuje swoją miejscowość oraz gminę Kłoczew na wielu przeglądach, festiwalach i
konkursach. W 2018 roku Zespół Śpiewaczy Kawęczyn zdobył wiele znaczących nagród. Do najważniejszych można zaliczy
:
1. miejsce na 52. Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu nad Wisłą, po
wygranych na Wszystkich etapach eliminacji.
1. miejsce na Turnieju Muzyków Prawdziwych w Szczecinie.
3. miejsce na Ogólnopolskim Przeglądzie Kolęd i Grup Kolędniczych w Lublinie
Wyróżnienie na Ogólnopolskim Przeglądzie Kolęd w Puławach.
3. miejsce na Przeglądzie Pieśni Pasyjnych na Świętym Krzyżu.
W roku 2019 do tych nagród dołączyły także nagrody za kolędy:
1. miejsce na Ogólnopolskim Przeglądzie Kolęd i Grup Kolędniczych w Lublinie
2. miejsce na Ogólnopolskim Przeglądzie Kolęd w Puławach
Zespół współpracuje również z parafią rzymskokatolicką w Kłoczewie uczestnicząc, np. w obchodach
dnia św. Cecylii, adoracjach wielkopiątkowych i innych wydarzeniach.

Podczas koncertu wykonawcy zaprezentują tradycyjne pieśni wielkopostne ze swojego regionu
koncert pt. “Płaczcie anieli”

Slow, love, slow

Natalia 

Wielkie piosenki zespołu Nightwish zaśpiewa Natalia. Drobna, piękna, o cudownym, mocnym głosie. Te piosenki są przystanią w sztormie gorszych dni – mówi artystka. Zaśpiewa kolejno: Slow, love, slow, Turn Loose The Mermaids, The Crow, The Owl and The Dove. Tytuł recitalu idealnie odzwierciedla wartości Post Festiwalu.

Slow To pięć przykazań: Zwolnij, Dbaj o jakość relacji z innymi ludźmi, Poświęć więcej uwagi swojej duchowości, Żyj bardziej świadomie, Określ własne priorytety.

Slow, love, slow

Come and share
This painting with me
Unveiling of me
The magician that never failed
This deep sigh
Cover all my chest
Intoxicated by a major chord
I wonder do I love you?
Or the though of you?
Slow, love, slow
Only the weak
Are not lonely
Southern blue
Morning dew
Let down your guards
I love you’s
Ice cream castles
Lips to ear rhymes
A slumber deeper than time
Slow, love, slow
Only the weak
Are not lonely
Slow, slow, love, slow
Slow, slow, slow, slow.
(Nightwish)

Żyj bardziej świadomie, smakuj każdą chwilę, celebruj życie, zwolnij, smakuj radość chwili wszystkimi zmysłami – mówi Natlia

Natalia Majczak Czy nie najtrudniej pisze się o samym sobie? Studiuję, interesuję się mass mediami. Kiedy znalezione informacje bądź po prostu codzienność mnie przytłacza, dobrym oderwaniem jest muzyka. Dobre brzmienie, ciekawy tekst i chwila oddechu.Nightwish spełnia warunki. Chociaż nie jest to obiektywna ocena przez wzgląd na sentyment. To pierwszy zespół, którym byłam zafascynowana na tyle, że oglądałam całymi dniami koncerty.

Starsze piosenki Nightwish mają to “Coś”, są przystanią w sztormie gorszych dni, a śpiewając je czuję się po prostu dobrze. Cześć. Jestem Natalia.

Chciałbym mieć anioła/ Na jedną chwilę miłości/ Chciałbym mieć twojego anioła,/ Twoją niedoszłą Maryję Dziewicę – śpiewa Tarja Turunen (sopran liryczny)

Nightwish

Fńska grupa założona w 1996 roku. Styl grupy wyróżniał żeński wokal w postaci operowego głosu Tarji Turunen (sześć pierwszych albumów), a następnie Anette Olzon (albumy siódmy i ósmy). Od 2013 wokalistką zespołu jest Holenderka Floor Jansen, która nagrywa albumy grupy począwszy od dziewiątego.

Muzyka grupy składa się z połączenia gitarowych riffów z orkiestracjami. Początkowo tworzonymi za pomocą instrumentów klawiszowych, od albumu Century Child (2002) przez orkiestrę symfoniczną. Od wielu lat integralnym elementem w stylu zespołu są także różnorodne chóry oraz okazjonalnie instrumentarium folkowe. Lider grupy, Tuomas Holopainen, określa gatunek zespołu jako metal symfoniczny. Jest on też autorem większości poetyckich tekstów i kompozycji.

(Wikipedia)

 

Honorowy patronat Slow Food Polska nad Post Festiwalem

Idea Slow to sprzeciw przeciw zapędzeniu współczesnego świata. Uczestniczą w nim nie tylko żywieniowcy, ale też politycy, dziennikarze, naukowcy i publicyści. Symbolem ruchu Slow jest ślimak – istota powolna, zupełnie niepasująca do współczesnego świata. Slow Food Polska reprezentuje dr Jacek Szklarek, prezes i założyciel polskiego Slow Foodu i jego przewodniczący w Europie Środkowej. Filozof, teolog i doktor komunikacji społecznej. Pracował na McLuhan Centre in Culture and Technology w Toronto oraz Uniwersytecie Jagiellońskim.  Siedem lat studiował dziennikarstwo we Włoszech, gdzie po raz pierwszy zetknął się z ruchem Slow Food. Międzynarodowy juror olejów i oliwy. Znawca włoskich win i serów owczych z całego świata. Ma siedmioosobową rodzinę i mieszka pod Ojcowem w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.